Kiedy po raz pierwszy pojechałem do Los Angeles, kilka lat temu do pracy, miałem jeden dzień na samodzielne zwiedzanie. Zaplanowałem cały dzień, robiąc tylko jedną rzecz. Nie była to wędrówka, żeby zobaczyć znak Hollywood ani wycieczka do Erewhon na zbyt drogie smoothie, ale wejście do Aralda Vintage, internetowego sklepu z artykułami vintage, na punkcie którego obsesję miałem.
Zaznajomiłem się ze sklepem po obejrzeniu drugiego sezonu Euforia , szczególnie scena, w której Maddy (Alexa Demie) odkrywa garderobę mamy, nad którą się opiekuje. Jest wypełniona kultowymi dziełami projektantów, od Christiana Lacroix po Valentino i Alexandra McQueena, a wszystkie pochodzą z Aralda Vintage. Natychmiast śledziłem sklep na Instagramie i w zasadzie nawiedzałem jego obecność w Internecie, dzień po dniu odświeżając się, aby zobaczyć niesamowite znaleziska archiwalne założycielki Brynn Jones.
Kiedy w końcu udałem się na zachód, było to jedyne miejsce, które chciałem zobaczyć. Wejście do małego sklepu ukrytego w Beachwood Canyon spowodowało transformację. Sklep jest pomalowany na głęboki pomarańczowy kolor, jak najlepszy fragment zachodu słońca, zanim zniknie. A wieszaki są wypełnione przedmiotami, o których dotyku mogłam tylko marzyć, jak na przykład zamszowy gorset Prady z kolekcji F/W 99, który Kate Moss miała na sobie na wybiegu, a Jennifer Aniston później na okładce W .
Teraz, ilekroć widzę na czerwonym dywanie naprawdę niesamowitą i godną pozazdroszczenia archiwalną stylizację, zaczynam przypuszczać, że to Aralda Vintage. W większości przypadków tak jest. Sklep Jones stał się miejscem docelowym dla celebrytów, którzy chcą udowodnić swój modowy talent, a jej ofertę najlepiej można opisać jako modowy raj, jeśli o mnie chodzi.
Poniżej rozmawiałam z właścicielką i kuratorką sklepu vintage, aby omówić, jak zaczęła, jaka jest jej zdaniem przyszłość mody vintage i w jaki sposób decyduje, które elementy są wystarczająco wyjątkowe dla sklepu.
O początkach Araldy Vintage:
Bryn Jones: Dorastając w Portland w stanie Oregon, zawsze marzyłem o otwarciu sklepu ze sprzętem vintage w centrum miasta. To było moje małe marzenie, które tak naprawdę nigdy mnie nie opuściło. Kiedy moi koledzy z klasy składali podania do college'u, ja miałam nadzieje i marzenia, aby przeprowadzić się do Nowego Jorku i uczęszczać do szkoły mody, ale życie poprowadziło mnie w innym kierunku.
Zaraz po ukończeniu 18. roku życia przeprowadziłem się na Hawaje i podejmowałem różne prace; niektóre z nich w centrum handlowym Ala Moana na Waikiki, które jest pełne ekskluzywnych sklepów, takich jak Dior, Chanel i Louis Vuitton. Pracowałam przy ladzie Lancôme w Macy’s i podczas przerw na lunch spacerowałam po luksusowych sklepach – pełna inspiracji i robienia notatek. Wciąż doskonale pamiętam, jak wszedłem do butiku Diora i zobaczyłem pokaz z jesieni 2004 roku odtwarzany na ogromnym płaskim ekranie. To było moje pierwsze prawdziwe zapoznanie się z twórczością Galliano i zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Było to także wtedy, gdy Marc Jacobs był w Vuitton, a Lagerfeld w Chanel. Wszystko było takie ZABAWNE.
Mniej więcej w tym samym czasie pracowałam nieformalnie jako modelka dla niektórych z tych marek. Zasadniczo było to chodzenie po sklepie w ciuchach, co bardzo mi się podobało, ponieważ mogłem je nosić i doświadczyć z bliska kunsztu. W dni wolne wydawałam niewielkie pieniądze na magazyny o modzie, a następnie przeszukiwałam wszystkie sklepy z używaną odzieżą na wyspie, aby odtworzyć stylizacje na swój własny sposób. Ogarnęła mnie obsesja na punkcie dreszczyku emocji towarzyszącego polowaniu. Wracałem do domu po całym dniu oszczędzania, urządzałem mieszkanie jak mały butik i marzyłem o tym, jak by to było mieć własny sklep.
Kilka lat później przeprowadziłam się do Los Angeles, podpisałam kontrakt z agencją i od czasu do czasu pracowałam jako modelka, pracując w handlu detalicznym (pozdrowienia dla Freda Segala z Santa Monica!). W końcu zostałam modelką na pełny etat i chociaż zawsze byłam wdzięczna za tę pracę, nigdy nie wydawało mi się to naturalne. Uwielbiałam pracować w modzie, ale chciałam być za kulisami.
Ponad dziesięć lat później zdecydowałam, że jestem gotowa porzucić modeling, więc zaczęłam oszczędzać i powoli inwestować w elementy vintage. Znalazłem maleńkie biuro w Crossroads of the World w Hollywood i zacząłem przekształcać je w moją pierwszą cegłę i zaprawę. W trakcie tego procesu prosiłem moją agencję o wstępne kontrole, abym mógł dokończyć budowę sklepu. Moi przyjaciele i ja spędzaliśmy tam dni i noce, malując ściany i próbując uczynić je czymś wyjątkowym. Z tą epoką wiąże się kilka moich ulubionych wspomnień.
Aralda zaczynała od roczników w większości bez etykiet, ale duch zawsze był ten sam; zabawny maksymalizm z dużą ilością miejsca także dla minimalistów. W końcu wyrosłem z tego pierwszego miejsca i się wyprowadziłem. Istniała luka polegająca na tym, że nie miałem fizycznej powierzchni w sklepie, więc skorzystałem z niepłacenia czynszu i zacząłem inwestować więcej w indywidualne dzieła projektantów, zamiast skupiać się tylko na ilości. Z każdym krokiem naprzód pozwalam, aby biznes ewoluował organicznie. Z biegiem czasu odkryłem, że jestem kuratorem archiwum, o jakim zawsze marzyłem.
O tym, jak zakochała się w archiwalnej modzie vintage:
BJ: Odkąd byłem młody, kochałem vintage. Ale mój kontakt z modą archiwalną tak naprawdę zaczął się, gdy miałam około 18–19 lat, kiedy zaczęłam studiować modę w magazynach „The Fashion Spot” i „The Fashion Spot” Style.com ! A potem znalezienie sposobów na odtworzenie wyglądu za pomocą elementów, które uznałbym za oszczędne. Miałem obsesję na punkcie artyzmu tego wszystkiego, zwłaszcza gdy znalazłem coś z prawdziwą historią lub rzemiosłem. Z biegiem czasu ta miłość ewoluowała od stylizacji vintage do prawdziwego jej zrozumienia, badania i kolekcjonowania. To wtedy zacząłem postrzegać vintage nie tylko jako odzież, ale jako formę sztuki.
O tym, co sprawia, że moda vintage jest tak wyjątkowa:
BJ: Moda vintage to namacalny kawałek historii – to fizyczny znacznik czasu z innego miejsca i epoki. Odzwierciedla kulturę i ducha czasu, z którego pochodzi. Moje ulubione dzieła to często te najstarsze, antyki, które mają ponad 100 lat, są misternie wykonane i wciąż są w pięknym stanie. Wiele z tych rzeczy nigdy nawet nie trafia na półki w sklepie, ponieważ nie mogę się zmusić, aby je wypuścić.
O tym, dlaczego jej zdaniem ostatnio wzrosło tak duże zainteresowanie archiwalnymi zabytkami:
BJ: Myślę, że blokada związana z pandemią wywołała dużą zmianę. Ludzie stali się bardziej kreatywni, bardziej zaradni. Platformy odsprzedaży eksplodowały i nagle vintage stał się bardziej dostępny, a nawet aspirujący. Nie chodzi tylko o zrównoważony rozwój czy cenę (choć są to ogromne premie); chodzi o indywidualność i historię.
O tym, jak decyduje, kiedy dany egzemplarz jest na tyle wyjątkowy, że warto go mieć w kolekcji Aralda Vintage:
BJ: To była krzywa uczenia się. Na początku czasami kupowałem rzeczy, myśląc: No cóż, komuś się to przyda . Teraz albo muszę go osobiście pokochać, albo potrafię wyobrazić sobie jedną konkretną osobę, która by go kupiła. Dowiedziałem się, że im bardziej świadomie podchodzisz do swojej kuracji, tym bardziej twoja wizja ożywa. Rzadko też kupuję coś, co nie jest w idealnym stanie. Nie lubię przerabiać ani naprawiać vintage, chyba że jest to absolutnie konieczne. Zachowanie integralności dzieła jest ważne, zwłaszcza dla kolekcjonerów, którzy przychodzą do nas w poszukiwaniu czegoś rzadkiego i nietkniętego.
O tym, jak rozpoczęła współpracę ze stylistami gwiazd i ich klientami przy ubieraniu czerwonego dywanu:
BJ: Poczta pantoflowa ma ogromną moc, szczególnie w dobie mediów społecznościowych. Większość z nich wydarzyła się organicznie, dzięki przyjaciołom, którzy są stylistami, lub przyjaciołom znajomych. Mieszkając i pracując w Los Angeles przez prawie dwie dekady, rozejrzałem się po okolicy i zdałem sobie sprawę, jak wielu ludzi naprawdę poznałem – czy to dzięki pracy w modzie, czy przez lata spędzane poza domem. Uważam też, że jest coś nieoczekiwanego w tym, że sklep jest ukryty w Beachwood Canyon. Jest na uboczu, ale nadal w centrum. W pobliżu mieszka wielu klientów, którzy trafili na nas przez przypadek.
Na czerwonym dywanie stylizacje gwiazd z Aralda Vintage sprawiają, że czujesz się szczególnie wyjątkowo:
BJ: Kilka razy miałam przyjemność stylizować Alexę Demie i zawsze sprawiała mi to ogromną radość. Naprawdę klikamy kreatywnie. Jedną z moich ulubionych stylizacji była wiosenna spódnica Alaïa z 1992 roku i czółenka Louboutin. Wyglądała tak elegancko, kobieco i potężnie. Innym razem miała na sobie suknię Normana Norella z 1970 r., która wydawała się nowoczesna, wampirza i całkowicie jej. Jej obecność zawsze podnosi poziom ubrań.
Ale szczególnie ekscytuję się, gdy ubrania Araldy nosi ktoś, kto był ikoną mojej młodości. W najnowszym jesiennym wydaniu Liza Minnelli miała na sobie najdoskonalszy kapelusz w panterkę Wywiad magazyn. Posiadanie czegokolwiek od Araldy, które nosiła, przekroczyło moje wyobrażenia.
Kiedy Rebecca Ramsey stylizowała Pamelę Anderson podczas jej tournee prasowego Netflix i ściągnęła ze sklepu wiele stylizacji, byłem zachwycony. Dorastałem, oglądając Pamelę w telewizji, więc wydawało mi się to surrealistyczne. A kiedy Gwen Stefani lub Christina Aguilera noszą nasze ubrania, moja wewnętrzna nastolatka uśmiecha się od ucha do ucha, z aparatem ortodontycznym i tak dalej. Ich muzyka była częścią ścieżki dźwiękowej moich młodzieńczych lat. Zabawna część umieszczania gwiazd w miejscach takich jak gwiazdy nie polega na sławie, a bardziej na wspomnieniach, z którymi ci artyści są związani. Jest coś, co zatacza koło w dzieleniu się tą częścią siebie z ludźmi, których podziwiałem, gdy dorastałem. Na tym polega magia nostalgii i Aralda żyje w tej przestrzeni.
O tym, które kolekcje archiwalne lub elementy, które ma obecnie, najbardziej ją ekscytują:
BJ: Ostatnio zacząłem wyciągać elementy z mojego osobistego archiwum, rzeczy, których trzymałem się od lat i powoli wprowadzałem je do sklepu. Może to być trochę słodko-gorzkie, ale naprawdę uważam, że kawałki niosą ze sobą energię i podoba mi się pomysł, jak ktoś inny tchnie w nie nowe życie.
O tym, jak jej zdaniem będzie wyglądać przyszłość vintage w 2025 roku:
BJ: Myślę, że vintage będzie nadal stawał się coraz bardziej mainstreamowy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Staje się coraz bardziej dostępny i bardziej zintegrowany ze sposobem, w jaki ludzie robią zakupy, niezależnie od tego, czy szukają wysokiej klasy artykułów designerskich, czy artykułów codziennego użytku. Myślę, że krajobraz będzie się nadal rozszerzał na mniejsze rynki niszowe, z większą edukacją i uznaniem dla rzemiosła. Rośnie świadomość dotycząca zrównoważonego rozwoju, indywidualności i intencji, a vintage znajduje się na skrzyżowaniu wszystkich trzech.